
Chyba nawet sam Nissan nie spodziewał się, że ich pierwszy elektryczny samochód rozejdzie się w tak błyskawicznym tempie. Cała partia przeznaczona na rynek amerykański została już wyprzedana i spóźnialscy muszą poczekać co najmniej do 2011 roku.
Warte podkreślenia jest to, że nie chodzi tu o kilkaset egzemplarzy, a o całkiem sporą liczbę 13 tys. samochodów. Czyżby był to początek elektrycznej rewolucji na większą skalę? Czy klientów nie przeraża to, że po 160 kilometrach ich samochód kosztujący ponad 25 tys. $ zatrzyma się i nie pojedzie dalej?